PasekFacebooka

Odwiedź nas na Facebook'u

  • 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg
  • 7.jpg

-------Karta Ucznia------

 POBIERZ 

 

  • impossible_is_nothing.jpg

„Twórczynią systemu Wing Tsun Kung Fu była pani Yim Wing Tsun z okolic Kantonu. Była to młoda, bystra, sprawna, wybitna i dzielna dziewczyna zaręczona z Leung Bok Chau’em, handlarzem solą z Fukien. Niedługo po zaręczynach jej matka zmarła.

Jej ojciec Yim Yee został niesłusznie oskarżony opopełnienie zbrodni i zamknięty w areszcie. Rodzina Yim wyemigrowała i osiedliła się u podnóży góry Tai Leung na pograniczu prowincji Yunnan- Szechuan. Tam ostatecznie zamieszkali. Wszystko to działo się za panowania Cesarza Kanghsi (1662-1722).

W tamtych czasach klasztor Siu Lam (Shaolin) z okolic góry Sung w prowincji Honan słynął zkung fu. Wywołało to obawy rządu Manchu, który wysłał wojsko, by zaatakować klasztor. Nie udało się to. Człowiek zwany Chan Man Wai był wtedy najwyższym urzędnikiem cywilnym. Szukając poparcia w rządzie ułożył plan. Wspólnie z mnichem Ma Ning Yee i innymi uknuł spisek. Pod klasztor podłożono ogień, a żołnierze zaatakowali z zewnątrz. Siu Lam spłonął a mnisi rozproszyli się.

Przełożona klasztoru Ng Mui, opat Chi Shin, opat Pak Mei, Mistrz Fung ToTak i Mistrz Miu Hin uciekli i rozdzielili się.

Ng Mui schroniła się w świątyni Białego Żurawia na górze Tai Leung (znanej także jako góra Chai Har). Tam poznała Yim Yee i jego córkę Yim Wing Tsun. Kupowała w ich sklepie tofu. Zaprzyjaźnili się.

Wing Tsun była wtedy młodą kobietą. Jej piękność przyciągnęła uwagę okolicznego tyrana, który próbował zmusić ją do ożenku. Ona i jej ojciec znaleźli się w wielkich tarapatach. Ng Mui dowiedziała się o tym i zlitowała się nad Wing Tsun. Zgodziła się uczyć ją technik walki, aby mogła się obronić. W ten sposób mogła rozwiązać problem z tyranem i poślubić swojego prawowitego narzeczonego, Leung Bok Chau’a. Wing Tsun udała się z Ng Mui w góry i zaczęła ćwiczyć kung fu. Ćwiczyła dzień i noc i opanowała techniki po mistrzowsku. Wówczas wyzwała owego tyrana do walki i pokonała go. Ng Mui udała się w dalszą podróż po całym kraju, ale przedtem kazała Wing Tsun bezwzględnie przestrzegać tradycji kung fu, rozwijać swoje umiejętności po zawarciu małżeństwa i pomóc tym, którzy starali się odsunąć Manchu od władzy i przywrócić dynastię Ming.  ten sposób Wing Tsun Kung Fu zostało przekazane przez przełożoną siostrę Ng Mui. (...)”

(źródło: Wing Tsun Kuen Hong Kong 1978, str. 312-314)

Tekst ten jest angielskim tłumaczeniem zredagowanego po chińsku rękopisu Mistrza Yip Mana

Przytoczony powyżej fragment dobitnie świadczy o wyjątkowości Wing Tsun Kuen Kung Fu na tle innych sztuk walki: w opowieściach dotyczących początku systemu leży historia splecionych losów dwóch kobiet. Tak samo w dzisiejszych czasach panie szczególnie narażone są na wiele rodzajów niebezpieczeństw. Niestety, zakorzeniony w świadomości społeczeństwa, z pozoru oczywisty termin „słabsza płeć” powoduje często wśród pań psychiczną barierę, która paradoksalnie ułatwia działania potencjalnym napastnikom. Kobieta może i powinna się jednak skutecznie bronić, jeśli sytuacja tego wymaga. Pod tym stwierdzeniem mogłaby się podpisać każda z pań praktykująca jakikolwiek inny styl walki. Warto jednak wiedzieć, iż istnieje system, który od początku brał pod uwagę specyfikę budowy ciała kobiety. Wing Tsun Kuen Kung Fu, czyli „Pięść Pięknej Wiosny”, powstał w celu konfrontacji z większym i silniejszym przeciwnikiem – opiera się na szybkości, pamięci mięśniowej i wyprowadzaniu najkrótszej linii ataku w punkty witalne. Oczywiście nikt „nie sprzedaje” cudownych receptur. Tak jak w każdej innej dziedzinie życia, aby dojść do wprawy i skuteczności potrzebne są konsekwencja, samozaparcie i dyscyplina. W ten sposób dochodzimy do kluczowej kwestii: naszym najtrudniejszym przeciwnikiem jesteśmy my sami. Czyż nikt z nas nie słyszał wewnętrznych podszeptów typu: „jestem za słaba”, „gdybym była młodsza”, „po co mam bić się z mężczyznami”? Zapominamy, że myśląc w ten sposób, szansy góry przekreślamy swoje szanse na sukces. To, że na razie panowie – także w Wing Tsun – stanowią większość, świadczy tylko o tym, jak ogromną pracę mamy jeszcze w tym względzie do wykonania. Na szczęście powoli się to zmienia. Na początek wystarczy zrobić pierwszy krok – przełamać się i przyjść na salę. A panowie chętnie pomogą.